14 lipca 2011 roku.
- To opowiadaj. - Dziewczyna drgnęła gdy usłyszała za sobą znajomy głos.
Percy podał jej szklankę wody i usiadł na przeciwko niej. Dziewczyna spojrzała na niego marszcząc brwi.
- Nie myśl, że cię to ominie. - Dodał po chwili widząc, że Angie nie ma zamiaru mu wyjaśnić, dlaczego nie chce wracać do domu.
- No, dobra. -
14 lica 2011 roku.
- Komisarzu Lautier! Komisarzu Lautier! - Ktoś biegł przez pusty korytarz starając się dogonić Herv'a. Starszy mężczyzna obrócił się w stronę dochodzących do niego krzyków i ujrzał biegnącego w jego stronę informatyka.
W końcu coś się ruszyło. - Pomyślał dziękując Bogu za ten obrót sprawy.
- Co masz Andre? - Spytał
13 lipca 2011 roku.
- Summer? - Chłopak wyrwał czarnowłosą z zamyślenia. Spojrzała na niego przelotnie po czym z powrotem wróciła do obserwowania przewijającego się krajobrazu za oknem pociągu.
- Hmm?
-Jak się czujesz? - Zapytał niepewnie.
- Trochę lepiej. Twoje leki działają. - Odpowiedziała, po czym wróciła do swoich przemyśleń. Tęskniła za
Kobieta w średnim wieku co chwilę wyglądała przez kuchenne okno. Mijały już dwadzieściacztery godziny od momentu zniknięcia jej córki. Długie poszukiwania i pomoc przyjaciół zdały się na nic.
- Ani śladu... - Szepnęła załamana ukrywając twarz w dłoniach.
W domu panowała dziwna cisza, jakby całe otoczenie chciało przypomnieć jej, że kogoś tu